Smartpułapki, Smartściemy

Smartpułapki, Smartściemy

Ile w nas wszystkich wspaniałego uzależnienia…

Pewne poważne badania, przeprowadzone w Europie, wyjaśniły dumnym pokoleniom Starego Kontynentu, że bez chińskiej technologii poszczególne kraje są w stanie przeżyć co najwyżej tydzień. Olśniewająca prostotą inwazja naszych skośnookich bliźnich odbyła się bez hałasu pancernych dywizji i urody atomowych grzybków. Lukę w naszym lenistwie wypełnili swoją pracą i pomysłowością, choć brutalnej, odmówić im nie wolno. Jesteśmy więc uzależnieni od idei narodu, który tkwi tysiące kilometrów od nas. Powinno nas cieszyć, że zadowala ich to, że kupujemy co wykonają. I martwić jednocześnie, że nie umiemy bez tego żyć.

Jak zwyciężyć nasze dzieci?

Wyłączyć im internet na trzy dni. Nie wierzycie? Wyłączcie w domu router na dobę. Przekonacie się, jak bardzo wciągnęła nas technologia, którą stworzyliśmy. I jak szybko obraca się przeciw nam, nabierając niemal ludzkich cech. Kolejne pokolenia nowoczesnego człowieka obrastają w smart-pomysły zawarte w czterocalowym wyświetlaczu, tracąc jednocześnie na muskulaturze, fizycznej odporności, ale i ciekawości życia, doświadczania, zbierania wniosków. Atrakcyjność stała się przedmiotem, tracąc swoją chemię w obróbce czatów, portali randkowych, w pełzającej płyciźnie kontaktów. Przygoda straciła zapach wyruszania o świcie, bo nikt nie przeczyta tego, że wyruszamy o porze, o jakiej powinniśmy wyruszyć, by przeżyć przygodę. Uwięzieni w dyktacie kierunków zapomnieliśmy o umiarze. Musimy dziś wiedzieć na zapas, jaka będzie pogoda, kto wchodzi na piedestał celebrytów, gdzie tracą zasięg światła sceny. Niemal nikt nie wychodzi w kolejny dzień po to, by go przeżyć ciesząc się tym, co przyniesie. Wyposażyliśmy się za to w szereg aplikacji, które mówią co czujemy, jemy, trawimy i wydalamy. Na nasze (nie)szczęście aplikacje za nas nie oddychają i póki co, nie zawsze pracują na nasze emerytury. A że żyjemy tu i teraz, bezrefleksyjnie i szybko, niewiele nas to martwi.

Po nas choćby potop

Lecz zanim on nastąpi, czeka nas życie, które jest na tyle nieprzewidywalne i bystre, że przewyższa tym wszelkie aplikacje. Warto odłożyć telefon, zamknąć plastikowy zawias laptopa, odstawić tablet, czytnik, zdjąć pulsometr. Odetchnąć i pożyć. Tak po prostu, bez technologii. Ona za nas nie oddycha, nie kocha, nie całuje, nie czuje. Ubieramy ją w różne barwy i możliwości, ale nie wszystko za nas robi. Nie zmuszajmy jej do tego.

Umiar – złote słowo

Nie bądźmy hipokrytami. Dobrodziejstwa współczesności pomagają żyć. Łatwiej wykręcić numer alarmowy w górach, znaleźć miejsce na nocleg, knajpę, punkt widokowy, zabytek. Łatwiej się zgubić w drodze i odnaleźć jednocześnie. Oby nie zastępowało nam to zwyczajnego, ciekawego życia. Dajmy sobie szansę się nim pocieszyć takim, jakie jest. Korzystajmy w umiarze z technologii zamiast bezwolnie stawać się jej poddanym. Pamiętajmy, nawet najwspanialszy robot projektujemy, by służył. Nie zastępował. Zamiast więc zamartwiać się i lać falę goryczy – korzystajmy z błyskotliwych osiągnięć cywilizacji, choćby po to, by ją zmienić na lepsze i nie zapomnieć o tym, że jesteśmy ludźmi.

Żadna aplikacja nam tego nie zabierze. Oby.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Naprawa laptopów
Naprawa laptopów

Dawniej laptopy były uważane za synonim luksusu i bardzo niewiele osób mogło sobie na nie

Zamknij